Sabat Fiction Fest 2015

... Trzeba nadrobić zaległości no i wypromować świeżutki kielecki konwent, który dopiero rozpościera swe skrzydła.

Ten bobas wśród konwentów widocznie rozwinął się podczas drugiej edycji. Byłem na pierwszej (której z powodów osobistych Wam nie opiszę) i poza paroma babolami, które też wynikały z preferencji, bardzo mi się podobało. Zaś druga edycja... Przekonajcie się sami patrząc na główną atrakcję Sabatu... Na mnie! O tu ->

Jestem przebrany za... Kto zgadnie? He he, nikt.
To cosplay smutnego, zużytego tampona, który pragnie przytulenia. Zdjęcie zrobił mi jakiś facet z aparatem, a sama fota wyszła genialnie. Lekko creepy!
Jeśli nie wierzycie, to proszę.





To był mój najlepszy pomysł, jaki miałem w życiu! Tylu ludzi co do mnie podchodziło i chciało się przytulić, to jest magia. Nawet w domu nie zaznałem tyle miłości, co na tym konwencie.
Niestety, nie mam zdjęć, bo formatowałem sprzęt (pod przymusem wirusa. A żeby Cię, pewna strono z pewnymi plikami). Pozdrawiam kilku facetów, którzy robili sobie ze mną zdjęcie :D Jeden krzyczał "Znam, Twój ból, oj znam!"








Oto zaledwie kilka zdjęć z konwentu. Enojy!



(zdjęcia zapożyczone za zgodą ze strony Sabat Fiction-Fest, gdzie możecie obejrzeć resztę fotorelacji)
Arena Sabatu dostarczyła wielu emocji oraz siniaków.



Królewna Śnieżka i Łowca.


Gość miał nawet ruchome działko i celownik laserowy! SIC!


Przybyli ułani pod okienko~


Rozkręcił imprezę i to nieźle. Porwał pół konwentu w tan!



To nie jest żelek z syropem...



Co dwie głowy to nie jedna.



Panele cieszyły się niezłą frekwencją, skoro nie było gdzie siedzieć.









Resztę zdjęć możecie zobaczyć klikając w powyższe hiperłącze oraz wchodząc na stronę Sabatu.
Pełna relacja już wkrótce!

Brak komentarzy: