Pyrkon, Pyrkon i po...!
![]() |
| To tylko niewielka część ludzi... Powiedzmy 40% |
Matko bosko częstochowsko... Nawet nie wiem, od czego zacząć.
Było naprawdę cudownie!
Poznałem mnóstwo pozytywnych osób, spotkałem starych przyjaciół, z którymi spędziłem długie godziny na dobrej zabawie i zobaczyłem się z Kielczanami! Oczywiście, nie byłem na żadnym panelu, ale to mniejsza... R.I.P Ćwiek :C
BTW. Na końcu poznacie wszystkie osoby, o których będę wspominać w tekście!
Dobra, do rzeczy.
Wyjechałem z dwójką moich dobrych znajomych (Megi oraz Zugaj) około 3.30 w piątek nad ranem. Do paczki dołączył też RPGius, czyli Limak oraz Krzysiu, nasz kierowca, którego wcześniej nie widziałem (YOLO).
Podróż przebiegła w zabawnej, luźnej i rozmownej atmosferze, chociaż o świcie niektórzy poprzysypiali. Ciekawe, czy jedna osoba wie, że nagminnie beka przez sen...
Pominę już szukanie drukarni, bo to nic ciekawego, ale po dotarciu na teren Targów czekał nas Mordor.
Kolejkon ciągnął się przez ładnych kilkadziesiąt metrów, a ludzi wcale nie ubywało...

Jednak dzięki swojemu sprytowi oraz urokowi osobistemu udało mi się dostać na teren Pyrkonu w mniej niż pół godziny :3
A tak serio, to wszyscy z preakredytacją wchodzili od razu na teren przez specjalne bramki.
Po przejściu przez nie prawie pobiegliśmy do sleepa, który mieścił się w hali nr. 5, lecz i tak ledwo co zajęliśmy kwadrat 7x7 metrów (zwykłych), gdzie miało kimać prawie dziesięć osób! Reszta znalazła schronienie u jednego z naszych kumpli, gdzie spało kolejne 5-7 osób (zależało od nocy). Więc jak widzicie, ekipę mieliśmy wielką i zacną.
Zostawiwszy swoje rzeczy, pełni energii, zapału i planów... Nie widzieliśmy co ze sobą zrobić! Było tyle możliwości, że to jest szok. Pogadaliśmy chwilę, poprzytulaliśmy się i ruszyliśmy na spotkanie naszego destiny! Pierwszym co zobaczyliśmy tak naprawdę, to były tłumy. Ludziów jak, kuźwa, mrówków i więcej aż po horyzont! Mooorze ludzi. Ludzie po lewej, ludzie po prawej, przed nami i za nami. Dookoła nas, gonią się, krzyczą, śmieją, biegają, skaczą, rozmawiają, cieszą się. I w mojej głowie odzywa się "It's a kind of magic".
(Serio, jestem tak zaszokowany tym, że to już koniec, że uciekają mi słowa...)
Rozejrzawszy się dookoła, stwierdziliśmy, że najpierw warto udać się do wiedźmińskiej szkoły i wpuścić spiernicz paru frajerom!
Można tam było wziąć sobie broń bezpieczną ze stojaczka, który widać na zdjęciu obok pani w szarej bluzeczce i ponaparzać się bez opamiętania po łbach. Dosłownie! Walczyło się do trzech trafień. Nieważne gdzie. W głowę? Spoko, lej! W krocze? Jeszcze lepiej! Tylko mocniej...
Moim najtrudniejszym przeciwnikiem okazał się pewien Marcin, którego poznałem właśnie podczas walki! Skubaniec jest niesamowity! Pozdrowienia potem.
Następnie nasze kroki skierowały się ku zachodzącemu... Eeee, nie ta opowieść.
Potem poszliśmy strzelać do siebie. Z łuków. Udając Rambo. Olewając główny cel gry, którym było przestrzelenie papierowych kółek. Mieliśmy do dyspozycji Longbow'y, dwie bezpieczne strzały oraz nawet spory plac z osłonami, które pozwalały odwalać koreańskie "plejsy".
Moja drużyna wygrała po tym, gdy ktoś przypadkowo trafił w cel. Zupełny przypadek, zabawa nieziemska, emocje z kosmosu! Polecam. (Niżej, na zdjęciu możecie zobaczyć Agusię, jej bicka oraz to, co zrobiła jej cięciwa... Tak naprawdę wygraliśmy dzięki niej, bo odważnie rzucała się w wir strzał i je nam podawała dzielnie. Mimo krwiaka na ręce, strzelała niczym Legolas, trafiając oponentów w oczy, krocza i serca!)
10/10
Stamtąd nasze nogi powiodły nas wprost w ramiona gastro, czyli hali nr 4, gdzie znajdował się taki... pokój wspólny Gryffindoru. Można było tam zjeść, odpocząć, pogadać, a nawet się przespać.
Ceny były horrendalne jak za takie żarcie... Niedobre, tłuste, dziwne, małe. Jedynym plusem był Pyrburger za jakieś 15 zł, który wyglądał jak spory kamień (gabarytowo) i nie był zły. Miał w sobie spory kawał mięcha, BBQ, cebulę, sałatę, ogórka, pomidora i coś tam jeszcze, co jeden z moich kumpli nazwał "Związkiem X". Nie mam pojęcia dlaczego... Jak dla mnie, to był zwykły sos czosnkowy. Przynajmniej tak smakował.
Ha, gadam o żarciu a zapomniałem o najważniejszym... Piwo! Po 7 zł kubek (plastikowy) piwa. Rozbój w biały dzień. Na dodatek takich troszkę sików, no ale cóż....
Żabka 5 min piechotą... I Lanzardo mówiący "Stawiam wszystkim! *wing/wing* Po wypiciu kilku piw... Nie, nie powiem. To, co się dzieje na Pyrkonie, zostaje na Pyrkonie... I w sklepie. I w parku. I na placu zabaw... God damn! What I've done..?
Dnia następnego (!) planowaliśmy wstać jak najwcześniej się da. Wiecie, 6 rano, w porywach do 7, śniadanie i na konwent. Jako, że położyliśmy się spać o 5 rano (albo i później), to nasze "najwcześniej jak się da" oznaczało po prostu godzinę 10 z groszami. Po ograbieniu lodówki Levvy'ego z wszystkiego, co dało się zjeść, wypiciu mu kawy oraz herbaty zebraliśmy się do wyjścia. Na tramwaj dotarliśmy w kilka minut. Potem już prościutko na Targi z postanowieniem zwiedzenia, czego się da. Wypadałoby iść na ten konwent w końcu.

Pierwsze co nas uraczyło to boska pomoc
Jezusa w Yin i Yang w nadchodzących godzinach. Siedząc w gastro, planowaliśmy nasz dzień. W końcu stanęło na tym, że ja i Kami poszliśmy nagrywać materiał na jego kanał oraz (perhaps) główną stronę Pyrkonu!
Niektóre efekty tego możecie zobaczyć tutaj!
A reszta zdjęć i nagrań już wkrótce zostanie dodana, gdy tylko Kamikaze je obrobi. Tu też boska pomoc mu się przyda, bo ma mnóstwo ujęć do przejrzenia!
No i okazało się, że mam *khykhy* ze stali, bo zabrałem Deadpoolowi jego kochany kapelusz!
A potem walczyłem z trollem... Więc wiecie... Fame!
To zdjęcie nie było przypadkowe, bo przechodzimy do wiosek zerżniętych żywcem z Woodstocku.
Był wioski:
- Wikingów
- Postapo
- Stalkerów
- Żołnierzy
- LARPowców (którzy zaprosili mnie na genialny, dwutygodniowy LARP "Orkon"
Gadałem z jednym gościem od nich i powiedział, że te dwa tygodnie kosztuje od 120-200 zł. Z biletem na Orkon jest tak samo, jak z biletem na samolot. Im wcześniej zamówisz, tym lepiej, a te 120zł za dwa tygodnie zabawy jest niczym!
Po nagraniu materiału postanowiłem iść z Kotaro oraz Raną na Rock Banda, gdzie dawaliśmy czadu na mikro, basie i tej drugiej gitarze... Jak jej tam było.
Pierwszym kawałkiem, jaki zagraliśmy była piosenka A7X "Nightmare". Kotaro miażdżył bas! Nieźle sobie chłopaczyna radzi! A Rana ogarniała tę drugą. Więc jak się pewnie domyślacie... Huhum.. Ja popisywałem się wokalnie na mikro... Otóż nie, zawaliłem totalnie ;_; Miałem może 60% wysokości... Ale i tak było epicko!! Można powiedzieć, że ja jestem osłem :D
W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o Naruto UNS 4, w której Kotaro zniszczył mnie totalnie (spam jednym skillem ;_;) oraz o Forzę Motorsport 6, która mieściła się półtora metra dalej. /Oczywiście... Te ziemniaki przyjezdne, konwentowcze-bogacze nie wahali się rozwalić shiftera...
![]() |
| O takiego. |
... i zostały tylko te dziadowskie przy kierownicy, o których zapominałem i nie dało się jeździć.
But still... FM6 RLZ!
Jako, że był już wieczór, chłodno i atrakcje zaczęli zamykać, nasza rozśpiewana trójka postanowiła odnaleźć resztę, co nie było trudne, bo oczywiście chlali w najlepsze... PYRKON a oni nic nie robią...
Muszę jeszcze pochwalić ekipę medyczną, bo byli bardzo życzliwi oraz pomocni gdy przyprowadziłem Sadako, bo źle się poczuła z niewyjaśnionych powodów. Po zmierzeniu ciśnienia oraz cukru we krwi, lekarz powiedział, że będzie żyć, tylko musi solidnie wypocząć. Okazało się, że zmęczenie wzięło się z ciężkiej pracy nad dyplomem, który Sadako wytrwale robiła przez kilka ostatnich dni, jeśli nie tygodni.
Wieem, że oni muszą być mili, pomocni itd. To nie jest do końca prawda, bo spotkałem się z totalną obojętnością. Gość ledwo wstał ze stołka, gderając i burcząc sprawdził ciśnienie, zapytał o coś i odesłał ze stwierdzeniem "Nic Ci nie jest". Tym "niczym" okazało się małe zatrucie pokarmowe i tygodniowe leczenie... Także wielki plus dla niego za chęć i zaangażowanie wypisane na jego twarzy! Pozdrawiam!
Odprowadziwszy Sadako do sleepa oraz upewniwszy się, że ma opiekę i nic jej nie potrzeba, wróciłem do reszty tych ochlaptusów i zgarnąłem do mieszkania, w którym gościł nas Levvy.
Tym razem mieliśmy dwie osoby więcej, bo nie mogli się z nami rozstać. Aditos spał ze mną na dymanym materacu od Agi, a nowo poznana Patrycja chyba czuła się troszkę nieswojo w naszym towarzystwie, bo znalazła sobie miejsce na poduszkach od kanapy, gdzie zwinęła się w słodką kulkę i zapadła w sen.
Następny dzień wyglądał bardzo podobnie ze wstawaniem... Nawet o tej samej godzinie czekaliśmy na tramwaj! Po dotarciu na Targi, zabraliśmy swoje rzeczy, pożegnaliśmy czuło niektórych przyjaciół, którzy musieli wcześniej jechać. Tak, o Was mówię, Rana, Kotaro!
Obładowani ruszyliśmy do pawilonu wystawców, gdzie czekał nas ocean niepotrzebnych rzeczy, które musieliśmy mieć.
Szczególnie to -->
Niczego nam nie brakowało. Od części kostiumów, książek, mang, poprzez słodycze, pamiątki, gry, ubrania aż po broń!
Truly, każdy znalazłby coś tam dla siebie.
Maaaanga, manga, manga, manga, fajna rzecz!
Osobiście jestem bardziej fantastą, niźli mangoz... fanem mangi, czy otaku, więc zakupiłem sobie takie oto drobiazgi (poza jedną rzeczą)!
![]() |
| Tak, wiem. Mam epicki kocyk. |
I tu zdjęcie też łączy ze sobą dwie rzeczy, żeby tekstu było, cholera, mniej, bo komu będzie się to chciało czytać...
Od prawej widzimy to, co dostało się po wymianie biletu. Mamy tutaj jakąś papierową torebeczkę a w niej była smycz, lamina, wejściówka, kostka do gry, gazetka pyrkonowa z całym "rozkładem jazdy", kupony na różnorakie pierdoły (O których dowiedziałem się w mieszkaniu...), katalog ze zniżkami Świata Książki (najlepsza księgarnia IMHO). Dalej mamy już kupionego dla siostry Death Note'a oraz przypinkę z logo Pyrkonu! Jest świetna, bo ma lekko grubawą, prostopadłą do siebie igłę oraz zatyczkę jak do kolczyka. Lepiej się trzyma od zwykłej, ale jest też cięższa.
Na samej górze widzimy katanę Abaraia Renjiego z Bleacha, którą kupiłem na jakimś stoisku wciśniętym w kąt (a mieli najlepsze rzeczy... SIC!). Wgl w ciekawy sposób ją nabyłem! Wiecie, podchodzę sobie, w tym swoim kapelutku, patrzę, oglądam, zagaduję. Facet pyta, czy w czymś pomóc, coś doradzić etc. No to ja, że waham się nad kupnem jednego z mieczy, bo mieli fajną kolekcję (RIP my devices) oręży różnego typu. Od katan po naginatę!
No i na końcu, specjalnie zostawiona, maska Tobiego z początków jego kariery w Naruto.
Nie mogę powiedzieć, kto ją zrobił, bo zabroniono mi, ale została zrobiona w 3 godziny? Jakoś tak. Jest wygodna, robiona na miarę oraz wali kropelką <3 Pogniotła mi się w podróży, ale wiem już, że na następny konwent też ją wezmę!
Jednak... Mimo tych fajnych pamiątek najważniejszą dla mnie rzeczą, którą wywiozłem z poznania jest pozaginana kartka. Z zeszytu. Zwykłego takiego, ze sklepu. Kupionego za 1,20 zł.
A co jest na tej kartce? Sprawdźcie sami
![]() |
| 1. |
![]() |
| 3 |
Wy nie będziecie wiedzieć o kogo chodzi, ale pewnie będzie im miło, gdy wspomnę o nich tutaj, więc pozdrawiam:
![]() |
Ranę II, czyli Rana Szwajcarska!
(Posiada wszystko co jest Ci akurat potrzebne!)
|
![]() |
| Łuczniczkę Agusię |
![]() |
| Marudę (zapraszam na jej kanał!) |
![]() |
| Rudą Zuzie |
![]() |
| Patrycję a.k.a Kirę |
![]() |
| Madzię |
![]() |
| Sadako |
![]() |
| Klaudię |
![]() |
| Kucheua |
![]() |
| Kamikaze |
![]() |
| Lanzardo i Skurwiela |
![]() |
| Levvy'ego |
![]() |
| Aditos |
![]() |
| Uwo |
![]() |
| Byakko <3 |
| Marcin "Cinek" a.k.a Szogun |
![]() |
| Ametsu |
![]() |
| Kotaro |
![]() |
| Alphe, siłacza |
![]() |
| Matta, konio-rekina-grającego-na-ukulele Seven-Nation-Army Widzimy się za rok!! |
![]() |
| Hintsa, ochlaptusa |
![]() |
| Misia Skurwiela |
Pozdrawiam Was wszystkich serdecznie, moi drodzy. Już nie mogę się doczekać majówki z Wami!
Tak samo mam nadzieję spotkać Was wszystkich za rok na Pyrkonie, a nawet i wcześniej!
A Wam dziękuję, moi drodzy czytelnicy za dotrwanie do końca (jeśli komuś się udało, hehe).
Pozdrawiam i do przeczytania
Inssane


































po pierwsze kiedy mi to zdjęcie zrobiłeś, po drugie czemu te po trzecie również pozdrawiam i rzeczywiście miło się poczułem i przeczytałem wszystko do końca(rozśmieszyłeś mnie).
OdpowiedzUsuńDo zobaczenia :)
Szogun
Nie pamiętam kiedy robiłem i czy nawet ja robiłem xD
UsuńNie miałem innego zdjęcia ;_;
Pozdrawiam Cię jeszcze raz stary i do zobaczenia! <3
no może zobaczymy się na majówce bo Kamikaze mnie zapraszał więc może będę. A ty?
Usuń